Dzień w którym WAŻYŁY się losy

3026089-poster-p-1-ask-the-experts-how-do-i-find-the-motivation-to-get-to-the-next-stage-of-my

Od jakiegoś czasu stałem się bardziej dbającym o zdrowie człowiekiem. Nie by to było uwarunkowane strachem o moje zdrowie – na nie zawsze miałem wywalone a i tak wiem, że któregoś dnia skończę z zawałem serca przy biurku z piwem na stole i resztkami jedzenia w mordzie. Wszystko zaczęło się tak nagle, że aż trudno uwierzyć iż do dziś mam taki motor do działania z tego powodu.

Pewnego dnia znalazłem narzędzie tortur i płaczu przeciętnej kobiety przed imprezą – wagę. Pomyślałem, stanę sobie, ot tak dla jajec. Pewnie będzie ponad 80 kg, ale hej, co mnie to obchodzi nie? Położyłem, stanąłem i diagnoza zabrzmiała jak wyrok – 95 kg. Zamarłem. Poczułem się oszukany przez swój organizm jak kulturysta bez sterydów. Pierwsze co to napiłem się z tego wszystkiego piwa – cóż za ironia losu. Następnie postanowiłem coś z tym zrobić zanim przekroczę barierę 100 kg i zacznę płakać w kącie.

Na początku ograniczyłem napoje z cukrem od których jestem uzależniony. Nie muszę mówić, że to było bardzo trudne. Przez pierwsze dni myślałem, że w akcie ostatecznej desperacji odgryzę sobie tętnicę by zakończyć te męki. Zacząłem pić wersję light, smak podobny, mniej cukru i łatwiej wytrzymać. Co prawda jest to dość słaby zamiennik, no ale jest. Efekt – w parę dni spadło mi 3 kg. Może to efekt braku cukru, może efekt wagi -  nie wiadomo. Wolę sobie wmawiać, że to dzięki banicji na cukier w napojach.

Do tego, czego chyba nikt nawet ja sam się nie spodziewałem, zacząłem chodzić na siłownię. Codziennie robię coś innego, teoretycznie by wyrobić mięśnie ale to tylko efekt poboczny. Ogólnie chcę mieć talię osy, angaż do kalendarzu Blog.pl Najpiękniejsi, własną markę piwa i jacht. No chociaż te dwa ostatnie i będę w miarę zadowolony. Do tego jadę na i z siłowni rowerem. Razem w obie strony to łącznie z 16 km. Tour de France to to nie jest, ale i tu widzę progres. Gdy na początku czułem się jak wyzute z wody fekalium teraz czuję się już tylko jak 90-latek.

Miałem już parę urazów jak skurcz w trakcie jazdy i nie możność wyprostowania nogi oraz przeciążenie lewej ręki, które skutkowało nie możnością wyprostowania jej kilka dni. Jednak trwam dzielnie, bo jak się powiedziało A to trzeba i B. Poza tym teraz tak się wycofać to trochę wstyd. Jaka z tego nauczka? Niemożliwe nie istnieje i tak jak rudy nie musi dzwonić do prokuratury a dres może nie chcieć Twojego telefonu to nawet taka mameja jak ja może coś ze sobą zrobić.

No ale wiecie, czasem piwka sobie nie odmówię, no już bez przesady.

Dlatego taki mały challenge – zróbcie sobie jakieś postanowienie. Jakiekolwiek, nie wiem mniej kląć, mniej palić, więcej oglądać filmów dla dorosłych. Cokolwiek. Dzięki temu Wasze życie będzie inne a ja uznam się za trenera personalnego i za to policzę sobie masę hajsu.

Tylko teraz jest problem – skoro docelowo nie będę już naczelnym grubaskiem blogosfery to kim? Błaznem? Hejterem? Kretynem?

8 przemyśleń na temat “Dzień w którym WAŻYŁY się losy”

  1. Seeker pisze:

    Ciekawe, że właśnie w tym momencie trafiłam na ten tekst :) Jestem po miesiącu bez mięsa, a jutro zaczynam miesiąc bez alkoholu ;) Niedługo niestety ludzie zaczną mnie pytać, czy jestem w ciąży, a ja będę musiała odpowiadać, że owszem- z Malibu, ajerkoniakiem i Irish Cream’em ;)

    1. Vulgarysta pisze:

      Tak trzymaj. Także Ciebie odhaczam z obowiązku mojego challenge’u. ;)

  2. ~Anka pisze:

    Mam taki jeden cel…. Nie pierdoln* ć roboty w pizdu, wytrzymać.

    1. Vulgarysta pisze:

      Powodzenia!

  3. ~Ahaja pisze:

    To ja może na początek zacznę wyprowadzać psa pół godziny wcześniej niż zazwyczaj. Będziemy też chodzić w inną stronę. Inne zapachy, inne koty, inne wiewiórki oraz inne śmietniki. Nie wiem jeszcze czy coś to zmieni w moim życiu, ale w psa na pewno.

    1. Vulgarysta pisze:

      Gratuluję! Oby jak najmniej pijanych na drodze.

  4. ~Paweł pisze:

    Fajnie, że to opisałeś. Dla wielu taka osobista relacja może być bardziej motywująca niż sterta poradników…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>