Bóg – istota na którą można zwalić wszystko

maxresdefault

Ostatnio miałem okazję przeczytać na jednym z blogów opinię dotyczącą jogi. Wiecie, jakieś pozycje typu odwrócony lotos, zidiociały baran i tego typu sprawy. Nie chodzę, nie chodziłem, może bym się kiedyś wybrał. Sprawa natomiast jest taka, że wedle wyżej wymienionej opinii joga to pomiot zła, który odpowiada za to czy ktoś chodzi na wagary czy nie, czy ktoś pije czy nie. Swoją duchowością odwraca nas od Boga przez co nasze ciała przejmują siły nieczyste. Nie ukrywajmy tego, taki przejaw fanatyzmu nie mógł być odebrany obojętnie. A już z pewnością nie przeze mnie bo jak dobrze wiecie gdy widzę tego typu „mrowisko” to nie przechodzę obok a ładuję z całej siły kijem.

Zacznijmy od tego czym jest wyżej wymieniona Joga. Za Wikipedią.

Joga (sanskryt योग) – jeden z sześciu ortodoksyjnych (tzn. uznających autorytet Wed) systemów filozofii indyjskiej, zajmujący się związkami pomiędzy ciałem i umysłem. Poprzez odpowiedni trening ciała (w tym ascezę), dyscyplinę duchową (medytację) i przestrzeganie zasad etycznych joga deklaruje możliwość rozpoznania przez praktykującego natury rzeczywistości. W ujęciu religijnym prowadzić ma to do przezwyciężenia prawa karmana i wyzwolenia z kręgu wcieleń (sansara).

Techniki jogiczne poza hinduizmem zostały zaadoptowane przez niektóre religie dharmiczne, takie jak na przykład buddyzm i dźinizm.

W celu zniesienia uciążliwości związanych z intensywną praktyką (np. długotrwała medytacja) znacznie rozwinęła się jedna z jej gałęzi zwana hathajogą, w świecie zachodnim utożsamiana z zestawem ćwiczeń fizycznych i umysłowych, uprawianych głównie dla zdrowia.

W tym więc wypadku mówimy więc o tym ostatnim przykładzie. Nie oszukujmy się mało kto wie, że joga miała na celu wzmacnianie medytacji. Idę nawet o zakład, że część instruktorów ma to bardzo ale to bardzo głęboko gdzieś. 99% chodzących na jogę nie jest buddystami, hinduistami bądź fanami Latającego Potwora Spaghetti. Nie, to matki które po ciężkim dniu w pracy gdy facet wrócił do domu może sobie pozwolić na chwilę relaksu i rozruszania się. To też Ci, którzy pracują w korporacji i po wielu godzinach noszenia kawy szefowi, którego nienawidzą chcą się wyżyć i wyciszyć. Dlatego też jogę nie należy rozpatrywać w aspekcie duchowym lecz czysto fizycznym. Tak samo jak walenie w worek treningowy albo podnoszenie ciężarów. Jednak nie to najbardziej mnie ukuło.

Jak my tego Boga nie lubimy no. Zwalamy na siły duchowe praktycznie wszystko. Jeśli wagarujesz i pijesz piwo to na bank wina tego iż odwróciłeś się od Boga i chodzisz na Jogę. To, że dałeś w ryj przechodniowi to wina tych gier komputerowych. No i oczywiście jak chodzisz na koncerty hip-hopowe z bluzgami to już jesteś na czarnej liście zesłańców do piekła. Nie ukrywajmy, to nic innego jak zasłanianie światem duchowym własnych słabości. Idąc tym tokiem myślenia to iż miałem egzamin komisyjny z matematyki w drugiej klasie liceum nie jest wynikiem tego, że nie chciało mi się uczyć, nie ogarniałem materiału i w tym czasie wolałem się obijać. Nie,nie. To złe moce poprzez gry komputerowe i książki fantastyczne zmusiły mnie do takich zachowań. Powiem Wam coś w tajemnicy - BÓG MA TO GDZIEŚ. <głosy oburzenia>. Dlatego też nie zwalajmy na jego barki wszystkich naszych niepowodzeń.

Prawda jest taka – i mówię to ja człowiek, który nie chodzi do Kościoła – że Bóg (jeśli istnieje, bo niektórzy to negują) chce byśmy byli dobrymi ludźmi. Dobrymi dla siebie, dla innych, nie wycierali sobie swoich porażek,klęsk,wad jego naukami. Człowiek jest z natury grzeszny i ma wady – to normalne. Normalnym jest też, że czasem robi złe rzeczy. Lecz o to w tym wszystkim chodzi by dążyć do dobra – a jak już zrobimy źle – to wiedzieć, że zrobiliśmy źle i dążyć do poprawy. A to czy chodzimy na jogę, pijemy piwo czy gramy w Counter-Strike’a…to insza inszość.

Dlatego też jeśli jesteście takimi osobnikami dla których wszystko co obce to zło, chodźcie w worku pokutnym, mieszkajcie pod schodami i wyłączcie komputer. A nie, nie możecie. Fejsbunia, blogów i Youtube’a też używacie.

No to jak to w końcu jest. Wyjaśni mi ktoś?

3 przemyślenia na temat “Bóg – istota na którą można zwalić wszystko”

  1. Gocha pisze:

    Ja zawsze potarzam sobie (i innym również), że właściwie każda religia zakłada, że jeśli jesteś dobrym człowiekiem, nie masz czego się obawiać. Mało jest rzeczy, w które wierzę, a ta teoria to jedna z tych, za którymi stoję całym sercem. :)

  2. ~Ahaja pisze:

    Joga to suczka mojej ciotki. Ktoś, kto kocha Jogę nie może być złym człowiekiem. :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>