Zawsze szukaj światełka w tunelu

93e886d961dfcd47234149e9f167850d

Osobiście nigdy nie spodziewałem się, że ten wpis się pojawi. Często bowiem bywa tak, że nie spodziewamy się tego co dobre lecz liczymy na to co złe. Tak to już niestety bywa, że jesteśmy wygodni. A patrzenie w ciemnych barwach daje tą wygodę – nie będzie boleć gdy się to spełni a jeśli nie – radość będzie większa. Każdy z Was wie, że jestem malkontentem. Co rusz piszę, że ten i ten to debil, kretyn bądź ćwok a ja sam chcąc nie chcąc czynię z siebie ostatnią latarnię normalności na morzu głupoty i ohydy. Niestety moi Państwo, dzisiaj tak nie będzie.

Ten rok był dla mnie bardzo ciężki – a jeszcze się nie skończył. Problemy twórcze i w życiu osobistym przeżerały mnie niczym najgorszy nowotwór. Można nawet stwierdzić, że nowotwór jest lepszy bo chociaż go widać i można z nim walczyć. A jak walczyć z czymś co czujesz a czego nie możesz dotknąć? Kto miał załamanie nerwowe ten wie i chyba tłumaczyć nie muszę. Kto nie miał – nie życzę tego najgorszemu z wrogów. To coś jak umieranie tylko gorsze, bo tamto trwa chwilę zaś to ciągnie się miesiącami a czasem i latami kiedy kończysz jako zgnieciona wypompowana osobowość. W takich chwilach jak ta ogarniasz w sumie co jest najważniejsze w życiu. Nie, nie zamierzam mówić, że samozadowolenie z pracy czy dążenie do celu jak Ci pseudomotywatorzy którzy na wszystko patrzą z perspektywy biurka i stanu konta.

Powiadają, że najgorsze to stracić nadzieję bo potem nic nie zostaje. Kiedyś bym się śmiał i stwierdził, że to głupie pierdolenie ale ten kto to wymyślił ma stuprocentową rację. Nie dobre jest również mówienie na siłę byś przestał być smutny i cieszył się życiem – bo przecież co taka osoba może wiedzieć o tym co czujesz? Tak naprawdę wiesz o tym tylko Ty – nie ja, nie osoba Ci bliska, nie psycholog do którego chodzisz, Ty. Zapytasz mnie co jest w życiu najważniejsze. Pozwól, że odpowiem.

Najważniejszą rzeczą w życiu jest uśmiech Twojej partnerki/partnera przy każdym dowcipie jak bardzo chujowy by nie był. To jest rodzina, która cokolwiek nie powiesz, cokolwiek nie zrobisz, czegokolwiek nie spierdolisz zawsze, nawet jak pogdera to będzie przy Tobie. Mama, która zawsze powie dobre słowo, tata który mimo że opierdoli (słusznie) to rozumie, brat z którym najchętniej byście się pozabijali i siostra która patrzy na wszystko zawsze pozytywnie. To przyjaciel który wpada do domu na browara i rozmowy o polityce, pracy bądź chujowości życia. To jest dźwięk odpalanego komputera przyszykowanego do następnej partyjki FIFY z kolegą. To jest także otwieranie piwka z kumplami w barze przy ogólnej radości. To także satysfakcja z podłożonej bombie na de_dust2 gdy drużyna przeciwna szuka Cie po drugiej stronie mapy. To satysfakcja ze swojej działalności twórczej która komuś się podoba. Szczęk klatki w której wierci się Twój chomik. To jest muzyka, to są seriale, to jest jedzenie, zapachy, śmiech, łzy.

Oczywiście nie wszystko jest jak wymarzyłem. Mogłem zrobić część rzeczy lepiej, część inaczej, część nie olać a część olać. Nie ma jednak bowiem stanu idealnego – jakiś złośliwy cwaniak to wymyślił byśmy mieli do czegoś dążyć. Nie ważne czy to Bóg, Jahwe, Allah, Latający Potwór Spaghetti czy my sami. Jednak jeśli życie nazwiemy filmem to wszyscy Ci, których opisałem wyżej ewidentnie mieliby miejsce w napisach końcowych. Przepraszam, że nie wymienię Was z imienia i nazwiska ale wiecie o kogo chodzi.

Najważniejsze to znaleźć odpowiednią obsadę swojego filmu – i my zadecydujemy czy to będzie „Ojciec Chrzestny”, „Kac Vegas” czy może „Kac Wawa”.

Czy jednak jest tak różowo? Nie. Prawdopodobnie ślady zostaną zarówno te widoczne na mnie jak ukryte we mnie do końca życia. Jednak w sumie to lepiej – dzięki temu mogę pamiętać co się stało, dlaczego się stało i kto wtedy był przy mnie. Tak jak i przy Was na pewno ktoś się znajdzie. A jeśli tak nie uważacie napiszcie co mnie, maila macie wyżej. Razem coś wymyślimy, pogramy i wypijemy browara. A jeśli i tak uznasz, że pieprzę głupoty to będziesz chociaż piwko i partyjkę CS:GO do przodu prawda?

Jak to śpiewał Eric Idle: „”Always look on the bright side of life”.

Tak jak i ja patrzę – pomimo tego, że wiele rzeczy mnie wkurwia.

8 przemyśleń na temat “Zawsze szukaj światełka w tunelu”

  1. Seeker pisze:

    Faktycznie tekst mocno różniący się od dotychczasowych :D
    Napisałeś prawdę. Kto umie cieszyć się życiem, doceniać i dostrzegać małe-wielkie rzeczy, ten będzie szczęśliwy. Może nie cały czas i nie jakoś bajecznie, ale wystarczająco, żeby czuć się dobrze i być inspiracją dla innych.

    Czy oznacza to, że zmieniłeś niedawno obsadę swojego filmu?

    1. Vulgarysta pisze:

      Nie tyle to co chciałem bardziej wyrzucić z siebie wszystkie negatywne emocje które tkwiły ode mnie no długo. Zważywszy, że też miałem bardzo ciężko, że ta „choroba” trawiła mnie od środka wolałem napisać ten tekst by każdy wiedział, że trudno ale można ją zwalczyć. Da się.

  2. ~Ahaja pisze:

    Ktoś powie: drobiazgi. Ale właśnie z takich drobiazgów składa się życie. Cieszę się, że wciąż jeszcze są ludzie, którzy potrafią to docenić. Ja potrafię, nawet jeśli mój film to połączenie Kataklizmu Jasia Fasoli z Wakacjami Griswoldów”, reżyserowany w dodatku przez Tarantino i zaczynający się z dupy strony :D
    I ludzie, którzy są w twoim życiu bezinteresownie, więc na końcowych napisach będą w „UDZIAŁ WZIĘLI”, a nie „ZA UDZIAŁ WZIĘLI” :)
    „To także satysfakcja z podłożonej bombie na de_dust2 gdy drużyna przeciwna szuka Cię po drugiej stronie mapy” —> MEGA zajebiste porównanie!
    Pozdrawiam:)

    1. Vulgarysta pisze:

      Czyżbym wyczuwał fankę gier komputerowych? :DDD

  3. ~Ahaja pisze:

    Lubię pograć od czasu, do czasu, ale to nawet nie o to chodzi. Po prostu porównanie do jakieś swojej pasji, właśnie w taki sposób jest najbardziej szczere i najlepiej oddaje istotę:)

  4. ~Julia pisze:

    To z tej okazji odkryję karty,nazwa mojego bloga wywodzi się dokładnie z podobnego rozumowania. Blog motywował do zbierania chwil wartych zapamiętania czy celebrowania,”chwalenia się” samej sobie by nie marudzić i docenić co mam. Pomogło :) Pozdrawiam

  5. ~Webska pisze:

    Ten rok mnie też nie rozpieszczał, choć muszę przyznać, że nie był najgorszy. Najważniejsze to nie poddawać się i działać dalej.

  6. ~Krystian pisze:

    To prawda ! Cieszmy się z małych rzeczy ;) zapraszam do przeczytania mojego nowego wpisu:
    http://wybierztrening.blogspot.com/2017/09/pasja-czyli-cos-w-zamian.html?m=1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>