Uważajcie na adres bo możecie dostać w mordę!

image-w1280

Nie ma to jak jesień. Wszyscy tak gnoją tą nieszczęsną porę roku a ja tymczasem czuję się w niej najlepiej. Niektórzy mówią, że zimno, buro, że liście spadają. No kiedyś do jasnej cholery muszą, taki krąg życia. Do tego choroby szerzą się jak ogień w suchym lesie co dla mnie jest lekko niezrozumiałe, bo jakoś ja przestrzegając podstaw higieny, biorąc lekarstwa na odporność jakoś choruję znacznie rzadziej – ale rozumiem, choroba nie wybiera.

Zastanawiam się czemu ludzie tak naprawdę nie szanują terenów zielonych. Wiem, taka ironia losu, że mówię o tym gdy przyroda umiera ale zauważcie. Całą wiosnę i lato ludzie mają wyrąbane kompletnie na to, że trawka jest zielona, kwiatki pachną a wszędzie latają te pierdolone pszczoły których szczerze się boję i jeszcze szczerzej nienawidzę. Przychodzi jesień, liście opadają? O jakże mi smutno, jakże mi źle! Do tego te statystyki mówiące o tym, że jesień to najgorsza pora roku bo wtedy jest masa depresji. Tak, jakby depresyjność nie zależała od przeżyć i naszego stanu zdrowia a od tego czy za oknem mamy drzewo czy konar. W sumie mi to tam wszystko jedno bo jedyne co ja widzę za oknem to siedziba ZUS. To dopiero depresyjny widok.

Jednak nie chciałem pisać o tym o czym wszyscy wiecie. Nie będę ukrywał, że stres nie jest mi obcy – i to w każdej porze roku. Opowiem Wam więc o sytuacji której nie wyśnilibyście za żadne skarby, rodem z Monty Pythona. Jak dobrze wiecie mieszkam w bloku. Jestem cichym, spokojnym sąsiadem. Mówię dzień dobry, zabieram swoją pocztę, otwieram drzwi staruszkom – no minimum jakiejkolwiek kultury zachowane. Nikomu nie wadzę, nikt nie wadzi mi. Na blokowiskach to dość rzadkie ale jakoś się udało. Wyobraźcie więc sobie moje zdziwienie gdy o godzinie dwudziestej ktoś mi puka do drzwi. Nikogo się nie spodziewałem,  do domofonu też nikt nie dzwonił. Otwieram drzwi a moim oczom ukazuje się facet. Taki typowy facet, okulary, łysawy, można powiedzieć pod trzydziestkę. Nic szczególnego, na imprezie by każdej laski nie wyrwał. On od razu do mnie z mordą:

- Czemu mi wyrwałeś dziewczynę? Pytam się!?!?

Ja dość zaskoczony bo nie wiem o co chodzi.

- O co Panu chodzi, nie znam Pana, co jest?

- Jak to co jest chuju jeden! Z Magdą się szlaja, do mieszkania zaprosił, gdzie ona jest!?!?

- Człowieku, ja kurwa nie znam żadnej Magdy.

Po chwili żałowałem przekleństwa skierowanego w jego kierunku bo ewidentnie jego rączkę świerzbiło by pogłaskać moją twarz. A nie oszukujmy się, masaż gęby za pomocą pięści nie byłoby świetnym zwieńczeniem dnia. Tym bardziej, że nic nie zrobiłem.

- Jak to nie, mój kolega Was widział jak wchodzicie do tego bloku, jak na balkonie siedziała, co Ty mi tu pierdolisz!

- Jaki kolega? Człowieku ja o niczym nie wiem – powiedziałem rozglądając się czy nie słyszy tego żadna babcia jakich wiele w moim bloku. Jeszcze by brakowało abym został bumelantem, bawidamkiem i jeszcze może gwałcicielem. Na radzie spółdzielni wyjebano by mnie jednogłośnie.

Facet ewidentnie nie zadowolony z moich wyjaśnień gdyby nie monitoring pewnie wparowałby mi z całej siły do mieszkania. W końcu po skalkulowaniu wszystkich możliwych wariantów odpowiedzi zapytałem:

- Dobra, co Panu ktoś powiedział?

- No, że ona z jakimś kolesiem przyszła pod ten adres <podał numer ulicy i bloku>.

Słysząc to roześmiałem się w niebogłosy. Wiecie co się okazało? Pojebały mu się numery. To nie był ten blok. Zamknąłem grzecznie drzwi, zaprowadziłem go przed budynek i jak dziecku pokazałem paluszkiem znak. Widząc to momentalnie ochłonął a potem ze wstydu spuścił wzrok w ziemię. W sumie nie dziwię mu się, jego dziewczyna prawdopodobnie puszcza się z kimś i jeszcze zrobił z siebie debila przed anonimowym gościem. Mógłbym w sumie go wykląć i wyśmiać ale po pierwsze było mi go po prostu szkoda a po drugie bałem się, że frustracje mógłby wyładować na mnie bo byłem pod ręką.

- N-n-ajmocniej Pana przepraszam! – powiedział.

- Nic się nie stało. Tylko proszę nie mylić numerów. – opowiedziałem po czym wróciłem do domu. Wcześniej jednak uzyskałem odpowiedź jak on wszedł bez dzwonienia do domofonu. Otóż dzieciaki życzliwie wpisywały kod każdemu kto chciał wejść – i w tenże sposób mnie zaskoczył.

Niby negatywne zdarzenie ale są pozytywy – np. taki, że nie dostałem w mordę.

Takie to życie Vulgarysty – niby nudne, niby mieszczuchowe ale czasem faktycznie na krawędzi.

7 przemyśleń na temat “Uważajcie na adres bo możecie dostać w mordę!”

  1. ~Kasia pisze:

    Ja też lubię jesień, mimo, że od razu z tą porą roku przychodzi do mnie przeziębienie :D
    Tag „moja morda cała” to HIT, pozdrów Magdę! :)
    Zapraszam do siebie – http://www.neskakasia.blogspot.com

    1. Vulgarysta pisze:

      Ale i tak – zima rządzi!

  2. Gocha pisze:

    I okazałeś się kulturalnym człowiekiem, wow. Wiem jak źle to brzmi, ale … No nie wynika to do końca z twoich wpisów. :) Jak spotkasz tego pana to spytaj jak tam Magda. Może wszystko się ułoży … :D

    1. Vulgarysta pisze:

      Właśnie wszyscy mówią że prywatnie jestem uprzejmy :DDD

  3. ~Ahaja pisze:

    Ja nigdy nie mam wyrąbane na zieloną trawkę i kwiatki. A jesień mnie przygnębia. Tak dla jasności. Moim sąsiadom, natomiast, jesienią wyraźnie się nudzi (zapraszam do ostatniego wpisu). Widzę, że i dla ciebie i dla mnie blokowisko jest nieschnącym źródłem blogowych inspiracji :D

    W naszym mieście niektóre ulice są ponumerowane bez żadnej logiki i chronologii. I beznadziejnie oznakowane. Doprowadza mnie to do szału prawie tak bardzo, jak niedobór kubłów na śmieci. A potem się dziwi, jedna z drugą, że idę i pluję po ulicy pestkami, bo ile to można w gębie trzymać???

    Niespodziewanych (obcych) chyba nie miałam, chociaż raz na kilka lat zagląda policja i pyta czy mieszka tu Ahmed jakiś tam.
    Hmmm….

    1. Vulgarysta pisze:

      Dobrze że policja a nie ABW od razu :D

  4. Seeker pisze:

    Nie no, nie mogę co za akcja!! Hahaha :D
    Kiedy mieszkałam w Wołominie też się czasem myliłam i dzwoniłam domofonem do innego bloku, jednocześnie opierniczając przez telefon mojego chłopaka, że mi nie otwiera! Dobrze, że nie dodzwoniłam się do żadnego mafiozy :P Wołomin miał świetne kebaby, polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>